On 15 Maj, 16:15, Maverick
Podwojne wykorzystanie reklamowek.
które wcześniej dostałeś za darmo.
Uwierz mi, gdybyś musiał za nie zapłacić, wykorzystywałbyś je co najmniej czterokrotnie, a kupował 20 % tego, co obecnie dostajesz darmo. A właściciel sklepu musiał za nie zapłacić, bo klientom tak trudno zapamiętać, że wybierając się na zakupy należy zabrać ze sobą coś, w czym się je ze sklepu wyniesie
czeremcha
Nie - bo te male sie do tego nie nadaja. Wielokrotnie za to wykorzystuje duza torbe z Auchana - za ktora zaplacilem (a raczej 2 takie same).
Zgadzam sie z tym. I jako klient koncowy za to zaplace. Ale i tak wybieram sklep, ktory mi pasuje, reklamowki sa dodatkiem (ale z tego powodu np Carefour odpada u mnie - bo zdzieraja za reklamowki jak za zboze)
Wnerwiająca polityka reklamówkowa..
Kolejny powód do frustracji to nagła zmiana zwyczajów handlowych w temacie reklamówek jednorazowych. Wkurza mnie że jak w latach 80 tych do sklepu trzeba wychodzić z siatką.
Jackare
Ale przeciez nie trzeba Wystarczy miec w samochodzie dwie skladane plastikowe skrzynki - zastepuja po 10 reklamowek kazda. Patent sprawdzony juz od kilku lat.
Pozdro
Maseł
Kolejny powód do frustracji to nagła zmiana zwyczajów handlowych w temacie reklamówek jednorazowych. Wkurza mnie że jak w latach 80 tych do sklepu trzeba wychodzić z siatką.
Ale przeciez nie trzeba Wystarczy miec w samochodzie dwie skladane plastikowe skrzynki - zastepuja po 10 reklamowek kazda. Patent sprawdzony juz od kilku lat.
Maseł pisze 18-05- 23:57:
IMHO lepsze torby z reala (takie z usztywnianym dnem). Skrzynkę kiedyś miałem - załadowałem zakupy, wyjąłem z bagażnika, pozbierałem zakupy z asfaltu Teraz mam drugą, ale służy tylko jako organizer bagażnika.
Ale sklep nie ma obowiązku ułatwiać wyniesienia towaru ze sklepu. Na upartego - jeśli coś jest już opakowane /ziemniaki w siateczce/ - sprzedawca nie ma obowiązku dodawać torby ułatwiającej doniesienie zakupów do domu lub zabezpieczającej inne zakupy przed np. pobrudzeniem.
czeremcha pisze:
Kilka dni temu robiłem zakupy w osiedlowym sklepie warzywnym. Warzywa (konkretnie ogórki) wybiera się samemu i zanosi do ważenia. Zdziwiłem się, że nie ma do czego ich włożyć - były tylko koszyki "samoobsługowe" (strasznie brudne i lepkie). Trudno, powrzucałem do tego ok. pół kilograma ogórków i jabłka. Poszedłem zapłacić. Pani zważyła, skasowała i wysypała mi wszystko na ladę. Zapytałem, czy może mi to włożyć do woreczka. Nie mogła - woreczek miałem sobie kupić za 10 groszy. Cóż, powiedziałem, co o tym myślę, wziąłem ogórki do dwóch rąk i pod pachę i obiecałem, że tam kupować nie będę.
Piotr