Mam się przebierać chodząc po pokojach, po domu? Piszesz takie pierdoły i masz ludzi z rodziny nawet na księżycu. Ciekawe jak wypadniesz przy zmianach temp. o 20 stopni, nagłych. Życzę powodzenia.
XLa ma rację - a ty wykręcasz kota ogonem. W domu zazwyczaj nie ma tak dużych różnic temperatur, w zimniejszych pomieszczeniach ściany byłyby mokre - para z gotowania i odechów szłaby do nich i skraplała się na ścianach. Pracując w ciepłym pomieszczeniu i wychodząc do zimnych trzeba zakładać na siebie jakąś kamizelkę wełnianą lub nawet z polaru - dostępne w TAGART - łatwe do zarzucania na ramiona i w razie potrzeby można zasunąć zamek. Wtedy tułów jest chroniony przed wyziębieniem. Ja natomiast w kuchni, np przy myciu garów, gotowaniu czy pieczeniu zdejmuję z siebie nawet koszulę - zbyt gorąco mi jest. W pokoju zimą mam 16 do 18°C i jest to dla mnie optymalna temperatura. Wyższą odczywałbym jako dyskomfort. Czyli różnica temperatur w mieszkaniu może wynosić nawet do 10 stopni, w domu, zwłaszcza piętrowym nawet więcej. Niedobre jest tylko wypuszczanie ciepłego i wilgotnego powietrza na resztę pomieszczeń - po pewnym czasie będzie stęchlizna. W takim przypadku lepszy byłby wymiennik ciepła - ze spalin do powietrza nawiewanego. Takie urządzenia produkował Viessmann do montażu na strychu.
ogrzewanie - gaz, prąd?
()Niedobre jest tylko wypuszczanie ciepłego i wilgotnego powietrza na resztę pomieszczeń - po pewnym czasie będzie stęchlizna. W takim przypadku lepszy byłby wymiennik ciepła - ze spalin do powietrza nawiewanego. Takie urządzenia produkował Viessmann do montażu na strychu. Od 30 lat mieszkamy spokojnie, bez klopotów z ogrzewaniem, kuchnię kaflową mam też parę dobrych latek - w domu "cierpię" raczej na nadmiar świeżego powietrza, nie ma żadnej stęchlizny: piece stałopalne mają to do siebie, że wymagają baaardzo sprawnej wentylacji, bo same pobierają mnóstwo powietrza z pomieszczenia; oczywiście, możnaby doprowadzić powietrze do pieca rurą z zewnątrz, ale nam się nie chce - pobieranie powietrza przez piec z wnętrza domu świetnie osusza-przesusza dom z natury rzeczy, co jest u nas pożądane i zimą np mamy w domu taki objaw, że drzwi (drewniane w 100 %) mają luzy, podłogi (parkiet) nieco skrzypią - to objaw przesuszenia powietrza w domu, oczywiście nie jest to jakies nadmierne, ale w sam raz. Wraz z zaprzestaniem ogrzewania te objawy mijają - drzwi zamykają się ciasno, podłogi stają się bezgłośne :-)
I znowu coś na prąd? - nie u mnie. Wielokrotnie w ciągu 30 lat użytkowania domu na wsi się przekonałam, że na dłuższą metę jeśli chodzi o piece i wentylację oraz w ogóle gospodarkę cieplną tutaj nie powinno się być zależnym od prądu, w żadnym wypadku: najmniejsza awaria i zostaje się i bez prądu, i bez ognia, czyli bez żadnej możliwości ogrzania. Wyobrażam sobie też miasto podczas klęski i awarii prądu: powszechny brak ogrzewania, oświetlenia, wody, kanalizacji (w zw. z brakiem wody) Horror. A ja się tego nie boję. Piec w domu, las obok, studnia na podwórku. Planujemy piec na olej - ale tylko wspomagająco, kiedy np. zachorujemy i okresowo nie będziemy mieli siły lub ochoty palić.
Ikselka pisze:
Uwielbiam moje fajerki i kafle. Do końca listopada kuchnia kaflowa ogrzewa cały dom - palę głownie drewnem, pod koniec listopada już częściej węglem, bo trzeba ogrzać dom - ciepłe powietrze w sposób naturalny dzięki otwartym drzwiom rozchodzi się po pomieszczeniach wewnętrzną klatką schodową.
Jako posiadaczce rodziny na wsi nie są mi obce piece kaflowe z fajerkami. Jednak żaden ze znanych mi nie był nigdy w stanie zapewnić ogrzewania całego domu. Jak wam się to udaje?
waruga_e
to Ikselka nie znasz jej postów jeszcze?
im światło halogenowe oczy wyżera.
- dla zdrowia dobre są zmiany temperatury, dosyć wyraźne, w granicach nawet 20 stopni.
Bardzo ciekawe stwierdzenie.To dlaczego wszyscy zgodnie twierdzą, ze wadą klimatyzacji jest narażanie się na nagłe zmiany temperatur, które to * szkodzą naszemu organizmowi*? 20 stopni to bardzo dużo, częste zmiany tej wielkości mogą bardzo żle wpłynąć na nasze zdrowie.
Jak napisałeś - wadą klimatyzacji jest NAGŁA zmiana temperatury. [] stopniowe kilkakrotne w ciagu dnia obniżenie temperatury do pewnego poziomu ma wielki wpływ na pobudzenie do intensywniejszej poracy i nauki.
W związku z tym, co napisałaś uprzednio i obecnie - wychodzisz z przegrzanej kuchni na chłodniejszą klatkę schodową, a następnie wchodzisz do dosyć zimnej sypialni i zamykasz drzwi. Jesli to jest stopniowanie temperatury, ile czasu spędzasz przejściowo na swojej klatce schodowej, by organizm zdołał się przystosować i nie przeżył "nagłego" szoku?
JBP
chodzi tiptopkami :)
czasem sie zastanawiam czy Ikselka nei pisze na grupie pl.comp.pecet jako animka.